REKLAMA
sim
REKLAMA
kol-net
Wiadomości Sport PIŁKARSKI NOKAUT odc. 4

PIŁKARSKI NOKAUT odc. 4

28-01-2010 22:15 | Źródło: | Wyświetleń artykułu: 4,240 | Komentarzy: 2
REKLAMA
Były piłkarz „Olimpii” Koło, Stanisław Kaźmierczak, pseudonim „Santa Maria” wspomina: Chciałbym opowiedzieć o dwóch kolegach, którzy już, niestety, nie żyją. Pierwszy to Ryszard Zabłocki, nazywany przez kolegów „Murzynem”, który wyjechał do USA i tam zmarł. Drugi to Józef Lamprycht, pseudonim „Letan”, zmarł w Kole 13 lat temu. Działo się to w Poznaniu na meczu z „Energetykiem” w „A” klasie. Przez dłuższy czas był remis. Nam to odpowiadało, ponieważ zakładaliśmy wywiezienie jednego punktu. W 30 minucie bramkarz „Energetyka” obronił silny strzał Michała Ernsta. Zadowolony po obronie strzału, beztrosko kozłował piłkę na polu karnym. Tam znajdował się nasz napastnik „Murzyn”, który pobiegł i wybił główką – odbijaną przez bramkarza – piłkę, minął go i strzelił do pustej bramki. Zrobiło się 1:0 dla nas.
PIŁKARSKI NOKAUT odc. 4
Foto:
REKLAMA
sokołów praca

Chcesz być na bieżąco? Śledź nasz portal na facebooku
Po przerwie, na 15 minut przed końcem meczu, zawodnik „Energetyka” oddał piorunująco silny strzał na naszą bramkę. Piłka trafiła w tył głowy naszego zawodnika – „Letana”, który padł nieprzytomny na murawę. Piłkarski nokaut. Na szczęście była karetka, która odwiozła go do szpitala na Przybyszewskiego. Piłka pękła jak tekturowe pudełko. Mecz wygraliśmy 1:0. Przyjechaliśmy ciężarówką do Koła, a „Letana”, po paru godzinach, na swój koszt, przywiózł taksówką kierownik drużyny – Zenon Bajerski. To był jedyny przypadek, kiedy piłka pękła w czasie meczu.

Wyjaśnijmy skąd się wziął pseudonim „Santa Maria”. Mówi p. Kaźmierczak:

Było to w Ostrowie. W czasie meczu nasz bramkarz wyszedł z bramki, widząc to napastnik Ostrowi przelobował go i piłka zmierzała nieuchronnie do siatki. Ja widząc, co się dzieję pobiegłem szybko w kierunku bramki i przewrotką (nożycami) wybiłem piłkę z linii bramkowej ratując Olimpię przed utratą gola. Jeden z kibiców Olimpii krzyknął: – wybił piłkę jak „Santa Maria” (w latach pięćdziesiątych jeden z najlepszych zawodników brazylijskich). I tak już zostało. Przydomek „Santa Maria” towarzyszy mi do dnia dzisiejszego.

Następny odcinek "Zemsta kibiców"

Wysłuchał – Michał Chojnacki
Redakcja e-kolo.pl
Kontakt z autorem: e-kolo@e-kolo.pl
REKLAMA
paryz


WASZE KOMENTARZE (2)
~Zbychu 31-01-2010 13:53
Letan nie był bramkarzem, grał w pomocy.
| Zgłoś do usunięcia
~Paweł 29-01-2010 21:20
Witam Miałem przyjemność grać z Lelkiem (Letanem) jak go nazywaliśmy, kiedy mieszkałem jeszcze na wyspie 1980-1999, koleś pomimo tego że zgubił się gdzieś na życiowym zakręcie do samego końca kręcił taaaaakie parady bramkarskie.......panowie czapki z głów
| Zgłoś do usunięcia
DODAJ KOMENTARZ
*dodając swój komentarz jednocześnie akceptujesz regulamin.
Pamiętaj, że dodając treść łamiącą prawo lub dobra osobiste - narażasz się na odpowiedzialność karną.