sim
Artbud
Wiadomości Sport Koledzy z boiska wspominają Daniela

Koledzy z boiska wspominają Daniela

12-03-2015 10:16 | Źródło: | Wyświetleń artykułu: 5,319 | Komentarzy: 0
Jubiler Euro Koło
Koledzy z boiska wspominają Daniela
Foto:
5 marca pożegnaliśmy znakomitego bramkarza Miejskiego Klubu Sportowego Olimpia Koło, który nie tylko na boisku, ale i w życiu był pozytywną, zawsze uśmiechniętą osobą. Kilku kolegów z klubu, ale i prywatnie przyjaciół postanowiło w paru zdaniach podzielić się swoimi wspomnieniami nt. przyjaciela.
Pierwsze swoje piłkarskie kroki stawiał w Miejskim Klubie Sportowym Olimpia Koło. Wówczas jako 11 letni chłopiec pojawił się na treningu grupy trampkarza młodszego U-14. Na pierwszym treningu ówczesny trener grupy powiedział mu, że jest za mały aby w tej grupie trenować. Po raz kolejny w klubie pojawił się w wieku 13 lat, gdy tworzono nową grupę pod opieką Trenera Andrzeja Rostkowskiego (lipiec 2001). Trenował całe lato w grupie Andrzeja Rostkowskiego, swoje pierwsze dwa mecze rozegrał na prawej obronie, w drugim meczu z drużyną Zrywu Dąbie sfaulował zawodnika w polu karnym, przegraliśmy ten mecz 2:1.( wspomina jego przyjaciel Piotr Krzyżanowski) Daniel od samego początku chciał próbować swoich sił na bramce, jednak jeden z naszych kolegów powiedział mu, że w drużynie jest już dwóch bramkarzy i trener więcej bramkarzy nie potrzebuje. Stalin po drugim meczu czuł, że pozycja w polu nie jest dla niego, zdecydował się na rozmowę z trenerem aby mógł zagrać na bramce. Długo nie musiał czekać, w trzecim meczu otrzymał już taką szansę i tak już na pozycji bramkarza kontynuował swoją karierę. W drużynie był osobą wybijającą na tle grupy, pomimo tak późnego startu piłkarskiego w klubie Stalin był zawsze chętny do pracy nad sobą. Trenowaliśmy wówczas 3 razy w tygodniu, nam było to mało chodziliśmy na tzw. „Jedynkę” gdzie w obecnej chwili znajduję się Hala Mosir. Tam rozgrywaliśmy mecze ze starszymi kolegami. W zimę trenowaliśmy w obecnym Zespole Szkół Technicznym, tam też w weekendy chodziliśmy z tatą Piotrka Krzyżanowskiego i w 3-4 osoby doskonaliliśmy swoje umiejętności wykonując różne ćwiczenia wymyślone przez tatę Piotrka lub 10-12 osób i rozgrywaliśmy wtedy mecz dzieląc się na dwa składy ( wspomina przyjaciel Łukasz Sikorski. Była to grupa bardzo zżyta i zaprzyjaźniona( Stalin, Sikor, Krzyżak, Simin, Ostry). Na treningi, mecze, turnieje, sparingi zawsze chodzili razem zbierając po drodze kolejnych przyjaciół. Do klubu zawsze przychodziliśmy 45 minut przed treningiem, nigdy się nie spóźniali. W sezonie 2004/2005 rozegrali swój najlepszy sezon, w juniorach wygrywając wszystkie mecze, nie przegrywając , nie remisując , w okręgu konińskim wówczas nie był na nas „mocnych” a dużo to za sprawą Stalina, który w tym samym sezonie w rundzie wiosennej stał się również bramkarzem Seniorów( wspomina trener Andrzej Rostkowski). Runda wiosenna w drużynie seniorów kolskiej Olimpii okazała się dla Daniela najlepszą rundą. To jego super dyspozycja i postawa zadecydowała o tym, że zajęliśmy 3 najwyższe w historii występów czwartej ligi miejsce. Zespół prowadził wówczas Leszek Findling. ( wspomina Jarek Kawka). Po niesamowitym sezonie dostał powołanie na kadrę reprezentacji Polski do lat 16. Na zgrupowaniu wśród 3 bramkarzy (obok Macieja Gostomskiego – obecny bramkarz Lecha Poznań, Przemysława Kaźmierczaka) nie zyskał uznania w oczach Andrzeja Zawilskiego – ówczesnego Trenera Reprezentacji Polski U-16. Był bramkarzem z małego miasta, bez agenta, którego mieli pozostali piłkarze na zgrupowaniu w tamtej chwili. W sezonie 2005/2006 to już przejście do SMS-u Łódź (2006-2008), gdzie bezapelacyjnie wywalczył sobie już w pierwszym roku pierwsze miejsce w bramce. W dwóch pierwszych sezonach jest pierwszym bramkarzem, w drugim roku zdobywają mistrzostwo województwa łódzkiego do którego w głównej mierze przyczynił się Daniel. Nie wiedząc z jakich przyczyn Stalin zostaje odsunięty od 18-osobowej kadry, nie wyjeżdża na Mistrzostwa Polski. W trzecim sezonie pomimo ciężkiej pracy na treningach, nie otrzymuje wielu szans gry od trenerów pierwszego zespołu rocznika 1988, gra w drugim zespole. Po zakończeniu szkoły wyjeżdża do Niemiec na testy do 3-ligowego klubu, gdzie zostaje doceniony przez niemieckich Trenerów – trenuje tam 6 tygodni, po tym okresie zaczynają się problemy ze zdrowiem, Stalin zjeżdża do Polski – wraca do swojego macierzystego klubu MKS Olimpii Koło. W klubie kontynuuje karierę bramkarską. W czerwcu 2011 kończy karierę piłkarską w klubie MKS Olimpia Koło.

Wypowiedz Przyjaciela Łukasza Sikorskiego:

,, Z Danielem….dla mnie Stalinem znaliśmy się od 6 roku życia poznając się w przedszkolu nr 6 w Kole. Już od samego poznania naszym drogą towarzyszyła piłka, w szkole podstawowej i gimnazjalnej ja chodziłem do klasy D Stalin do klasy C, razem na Wychowaniu Fizycznym (Wf-ach) toczyliśmy zacięte boję między klasami będąc ich liderami. To on zaprowadził mnie na pierwszy trening do Trenera Andrzeja Rostkowskiego, to z nim rozegrałem większość swoich meczów. Na boisku rozumieliśmy się doskonale, ciężko powiedzieć, że tworzyliśmy udany duet, ponieważ nas (przyjaciół) zarówno na boisku jak i po za nim było więcej. Piłka nas połączyła, spędzałem z nim więcej czasu aniżeli z własną rodziną. Razem chodziliśmy grać w piłkę, razem chodziliśmy do kościoła, razem spędzaliśmy wakacje, razem chodziliśmy się bawić, na połowinki, studniówki, wspólnie wyjeżdżaliśmy. Po ponad 20 latach znajomości dla mnie Daniel był Przyjacielem, który był na każdą moją prośbę, potrzebę, często wyciągając mnie z opresji boiskowych jak i również życiowych. Otwartość na drugiego człowieka nie była mu obca, kochał życie, wśród ludzi czuł się jak ryba w wodzie, miał twardy charakter nigdy nie odpuszczał nawet w sytuacjach podbramkowych, podejmował wyzwania, z których ku zdziwieniu moim oczom zawsze wychodził z tarczą, tak też myślałem gdy życie zmusiło go podjąć wyzwanie jak się później okazało jego ostatnie…”

Wypowiedź przyjaciela Piotra Krzyżanowskiego

,,Od pierwszego spotkania na boisku czułem, że Daniel jest moją bratnią duszą. Dał się poznać jako wspaniały bramkarz ale przede wszystkim przyjaciel na którego zawsze mogłem liczyć. Za młodzieńczych lat stworzyliśmy z kilkoma kolegami grupę nierozerwalnych kumpli, która w przeciągu czasu okazała się paczką najlepszych przyjaciół, na dobre i na złe. Daniel był dla mnie wzorem człowieka, który bez marudzenia z pozytywnym nastawieniem dąży do celu i ciężko pracuje na to żeby go osiągnąć. Nauczyłem się od niego, że są w życiu różne ważne rzeczy ale najważniejsza jest rodzina i szczera przyjaźń. Spędziliśmy ze sobą wiele wspaniałych chwil zarówno na boisku jak i w życiu prywatnym. Nigdy nie zapomnę jego śmiechu, żartów i niezwykłej dojrzałości życiowej, którą dzielił się z nami Wszystkim. W mojej pamięci pozostanie masa bezcennych wspomnień i przeżyć, za które jestem mu niezmiernie wdzięczny. Mimo, że nie ma go już z nami w moim sercu zostanie prawdziwym przyjacielem…’’

Wypowiedź trenera Andrzeja Rostkowskiego

Z Danielem współpracowałem kilka długich piłkarskich sezonów. Byłem jego pierwszym trenerem w Olimpii. Swoją piłkarską karierę zaczynał jako zawodnik w polu, jednak szybko okazało się, że jego miejsce jest w bramce. Od pierwszych chwil czuł się tam jak ryba w wodzie. Bardzo fajny, pracowity, sumienny i ambitny chłopak. W moje trenerskiej karierze jeden z najbardziej zdolnych i utalentowanych bramkarzy jakimi miałem przyjemność współpracować. Zawsze można było na niego liczyć ponieważ nigdy nie bał się brać ciężaru i odpowiedzialności na siebie. Pamiętam mecze w których moi czołowi zawodnicy z pola bali się wykonać rzutu karnego – Stalin mówił „ Ja to zrobię” i baz żadnych skrupułów i sentymentów podchodził do karnego. Zawsze będę go miło wspominał, ponieważ o takich ludziach nie można zapomnieć….


Wypowiedz Marka Sobolewskiego

Poznałem Daniela, gdy ten grał w drużynie juniora. Na boisku nie tylko wyróżniał się warunkami fizycznymi, ale także niesłychaną dynamiką, odwagą oraz trafnymi i odpowiedzialnymi decyzjami. Wielokrotnie było słychać ”moja” i za chwilkę piłka lądowała w jego rękawicach. Dzięki tym cechom, oraz niebywałej ciężkiej pracy na treningach stał się podstawowym bramkarzem drużyny seniorskiej występującej na IV ligowych boiskach. Jednak sukces jakim był niewątpliwie awans do piłki seniorskiej w tak młodym wieku nie zmienił jego zachowania poza sportem. Nadal był miłym, uczynnym i ambitnym człowiekiem. I takim Go zapamiętam

Wypowiedź Jarka Kawki

Daniela poznałem w sezonie 2004/2005. To właśnie w tym sezonie zajęliśmy najwyższe 3 miejsce w historii występów czwartoligowych kolskiej Olimpii. Miał wtedy 16 lat i został pierwszym bramkarzem. Kiedy pojawił się pierwszy raz w szatni seniorów pierwsze pytanie jakie mi się nasunęło brzmiało: dlaczego Stalin? Szybko znalazłem odpowiedź widząc co on wyczyniał w polu karnym. Pamiętam mecz z Jarotą Jarocin kiedy to Jarota awansowała do III ligi, a my odebraliśmy jej pierwsze punkty. Naszej bramki strzegł nie kto inny jak Stalin. Po jednym z wyjść Stalin powalił na murawę trzech zawodników: dwóch napastników Jaroty i naszego obrońcę Tomka Mikusika, któremu zresztą pękło żebro. Wtedy już wiedziałem, że dlaczego Stalin. Uważam, że był największym kolskim talentem bramkarskim i gdyby nie groźna kontuzja w bramce osiągnąłby bardzo dużo. W życiu prywatnym był również silną, bardzo ambitną i przede wszystkim przyjaźnie nastawioną osobą. Drużyna i koledzy zawsze mogli na niego liczyć. Dusza towarzystwa czy to w szatni, podczas obozów piłkarskich czy spotkań poza boiskowych. Dla mnie był ważnym ogniwem piłkarskiej rodziny Olimpii. Będę go nosił w swoim sercu jako uśmiechniętego, radosnego, pogodnego, silnego, zawsze zadowolonego i bardzo pomocnego człowieka.


MKS OLIMPIA KOŁO

Chcesz być na bieżąco? Śledź nasz portal na facebooku
Redakcja e-kolo.pl
Kontakt z autorem: e-kolo@e-kolo.pl
DODAJ KOMENTARZ
*dodając swój komentarz jednocześnie akceptujesz regulamin.
Pamiętaj, że dodając treść łamiącą prawo lub dobra osobiste - narażasz się na odpowiedzialność karną.
WASZE KOMENTARZE (0)
Brak komentarzy pod wiadomością. Bądź pierwszy!