(6)
Bezchmurnie 8.8
Prowadzisz firmę? Chcesz dotrzeć do lokalnych klientów?

Epidemie w historii miasta Koła

Epidemie w historii miasta Koła

Autor: dr Krzysztof Witkowski bardzo dawno temu
Epidemie w historii miasta Koła
© Krzysztof Witkowski
Komentarzy: 6 Czytano:
27,498 razy |
Obecna sytuacja skłania do refleksji historycznych związanych z epidemiami w naszym mieście. Choroby zakaźne towarzyszą nam od tysiącleci i również miasto Koło nie było od nich wolne.
R E K L A M A
6
Czytano:
27,498 razy
Udostępnij

Pierwsze historyczne wzmianki o epidemii w Kole pochodzą z 1475 r. Wtedy to do króla Kazimierza Jagiellończyka przebywającego wtedy w mieście przybyły osoby, które „zarazę gorączkową” (prawdopodobnie dżumę, lub ospę czarną) przywiozły z Bawarii. Jak podaje Jan Długosz: Niektórzy z nich, a mianowicie Jan Czyżowski i Albert Moniwid, bezpotomnie w Kole pomarli44.

Epidemia panowała w Kole, również w 1482 r. Z tą datą wiąże się również ciekawy przypadek medyczny, którego jednak prawdopodobnie nie należy łączyć z epidemią. Otóż w dziele spisanym w XV i początkach XVI w pt.: „Cuda świętego ojca Szymona z Lipnicy” opisany jest przypadek kolskiego zakonnika, który cudownie ozdrowiał modląc się do Szymona z Lipnicy. Jego objawy chorobowe, a więc owrzodzenie odbytu nie opowiadają jednak żadnej chorobie zakaźnej wówczas panującej.

Generalnie jednak środowisko klasztorne sprzyjało rozwojowi epidemii. Wynikało to z ciągłego przebywania zakonników w swoim towarzystwie. Tak było również i u kolskich bernardynów. Zarazy dość często dziesiątkowały kolskich ojców i braci. W 1552 r. zmarło ich 7, w 1604 r. – 6, w 1625 r. – 9, w 1657 r. – 5, w 1691 r. -5, w 1695 r. – 5, w 1707 r. – 6 i w 1711 r.       – 6.  Dane te czerpiemy z nekrologów zmarłych ojców i braci, gdzie obok imienia zmarłego często podawano przyczynę śmierci.

Na zdjęciu fragment Nekrologu kolskiego klasztoru OO. Bernardynów z wymienionymi zmarłymi w 1625 r. zakonnikami. Obok każdego mamy adnotację o zarazie, jako przyczynie śmierci (peste - z łac. zaraza).

Oceń artykuł

średnia ocena: 0 liczba głosów: 0
R E K L A M A
newsletter

Korzystaj z newslettera

Dołącz do listy czytelników Newslettera, i otrzumuj specjalnie przygotowane dla Ciebie zestawienia informacji. Korzystanie z newslettera jest dobrowolne, darmowe i w każdej chwili istnieje możliwość rezygnacji. Dodając adres do newslettera wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych

R E K L A M A
Komentarze (6)
dodając komentarz akceptujesz regulamin. Pamiętaj o wzajemnym szacunku! HejtSTOP
Wyróżniony komentarz
as · bardzo dawno temu
Generalną przyczyną wówczas, jak i dzisiaj było zbyt mała ilość przeprowadzanych testów. Ciekawe czy wtedy za ten stan rzeczy był odpowiedzialny odpowiednik dzisiejszego wesołego Roberta i złotoustej Ewy. ,
as · bardzo dawno temu
Generalną przyczyną wówczas, jak i dzisiaj było zbyt mała ilość przeprowadzanych testów. Ciekawe czy wtedy za ten stan rzeczy był odpowiedzialny odpowiednik dzisiejszego wesołego Roberta i złotoustej Ewy. ,
czytelnik · bardzo dawno temu
Faktycznie, w 1475 r. tych testów mogło być trochę mało!
czytelnik · bardzo dawno temu
Proszę spojrzeć na ten stary tekst. Czy dziś ktoś jeszcze tak potrafi pisać?
gosc · bardzo dawno temu
Jakieś proste to pismo jak na XVIIw. Mozna sobie poszukać skanów akt pisanych przez ksieży podczas zaborów (druga połowa XIXw.) Tam dopiero to jest kaligrafia. A po rosyjsku to już w ogóle cieżko cokolwiek zrozumieć.
czytelnik · bardzo dawno temu
@~Ala Też pamiętam tamte czasy. Do dziś, jeśli piszę coś ręcznie a chcę żeby było ładniej i wyraźniej -używam wiecznego pióra. Pozdrawiam.
Ala · bardzo dawno temu
Długopisem nie da się tak pięknie pisać. Ja jeszcze uczyłam się kaligrafii stalówką. Fakt , palce były poplamione atramentem z kałamarza, który siedział w specjalnym otworze wyciętym w ławce.
Inne
Znaleziono ciało mężczyzny w stawie
15 godziny temu 22,421
R E K L A M A